Robie postępy :D:D:D >> piątek, 28 stycznia 2005 19:39:44
Zaczynam kapować jak posługiwać się mylogiem bez wykorzystywania innych osób :D:D:D. Powiem nawet więcej! Jestem w stanie jako tako pomóc innym ;-).
Jestem sama... Nudno tu jak cholera... nie wiem co robić, więc pisze notkę... jakoś trzeba czas zabić a ja nawet nie mam ochoty TV pudła oglądać... Z niecierpliwością czekam do 20, żeby się zabrać za telefon...
Jutro nareszcie wstaję ok 9:00 i jade do Rabki... Mam nadzieję, że będzie fajnie... Musi... Nie ma innego wyjścia... W końcu w każdej chwili życia, nawet tej najgorszej można dopatrzeć się pozytywnych rzeczy... A w końcu już sam fakt, że nie trzeba iść do szkoły powinien sprawić, że będe w 7-dmym niebie...
Można Was prosić o komentarze i wpisy do księgi...? Bo wiem dobrze, że jest wiele osób, które tu często wpadają, ale nie zostawiają po sobie żadnego śladu...
Sorki za tą notkę, ale mam jeden wielki mętlik w głowie... Nie wiem co jest grane, ale jestem jakoś rozkojarzona... Najlepiej więc będzie jak już sobie stąd pójdę... Do zobaczenia ~07.02.2005!!! Wszystkiego dobrego i miłych ferii...!!! Narazki!!! Pa!!!!
komentarze [4]Po przerwie... >> piątek, 28 stycznia 2005 09:06:45
OK... :D Ci4eszę się niezmiernie, że już są 2 komentarze, bo mi brakowało prowadzenia tego bloga.. Jestem teraz w szkole na infie... Nie mam w sumie co robić... Jak na razie, to po prostu żyję myślą, że po wolnej lekcji (bo teraz możemy robić co chcemu) mam biolcę, a później jakieś przedstawionko i .... TAK!!! FERIE!!!
Tak w sumie, to tradycyjnie nie wiem co pisać... Jakoś w szkole nie mam weny :].
Od jakiegoś czasu róbuję nauczyś się całkowitej obsługi bloga bez wykorzystywania innych, ale jak na razie są to marzenia zciętej głowy... Jedyny mój sukces, to zmiana avatara ;-) , księgi gości i wyglądu notka+komentarz... Może mi się już wkrótce uda pozmieniać i inne elementy...?
Dziś około 17 rodzice jadą do znajomych na brydża, więc pewnie jeszcze coś napiszę na blogu... Zachęcam do komentowania, ispadam... Do naoptępnego razu!!!
Specjalne pozdrowionka dla "mojej" ekipy z Prokocimia!!! Pamiętom o Was wszystkich, bardzo, bardzo tęsknię i nie mogę się doczekać ponownego spotkania (bo nie wątpię w to, że się jeszcze z co po niektórymi zobaczę) w innych okolicznościach niż szpital... :P:P:P Narazie!!!
komentarze [1]W domu... >> wtorek, 25 stycznia 2005 08:27:30
Tata postanwił, że lepiej mnie zatrzymać dziś w dsomku... Płakać z tego powodu na 100 nie będę :D:D:D. Życie znów nabrało sensu, wszystko jest piękne i kolorowe... Humor mam już dobry, pomogło mi słuchanie w kółko "Zapomnij o tym" Trzeciego Wymiaru... Kocham tą piosenkę, bo dobrze mi się kojarzy...
Wczoraj w szkole był niejaki konkurs kolęd... 2a całą klasą zaśpiewła "Pójdźmy wszyscy..."... Nazwaliśmy nasz "zespół" "Obciachowi pasterze INIEMAGORSI" czy jakoś tak... (Tak dla mało myślących - 2a to moja klasa :P:P:P).
Jutro mam sprawdzian z matmy, w czwartek z chemii... Już nie mogę się doczekać soboty i ferii... no i Rabki oczywiście!
Teraz spadam i ! - NOWOŚĆ -! MAły szantażyk... Dopóki nie pojawią się ze dwa komentarze nowej notki nie będzie :]...!!!
Tymczasem buziaczki Kochani!!!
komentarze [2]Kolejne wyjaśnienia... >> poniedziałek, 24 stycznia 2005 19:34:06
Co do wczorajszej notki... Pisałam ja rozdrażniona i rozgoryczona... Ostatnio często mam taki nastrój... Przepraszam... Jest tam sporo prawdy, ale chcę, żebyście wiedzieli, że jak ktoś dostał adres ode mnie, albo trafił tu przypadkowo jest bardzo mile widziany... Chodzi mi o tych, którzy mnie znają, a adresu im nie daję, bo nie chcę... Chyba rozumiecie... A, i bardzo Was proszę, komentujcie notki i wpisujcie się do księgi gości... No i oczywiście nie zważajcie na moje błędy ortograficzne :P:P:P...
Byłam dziś w szkole tak jak przewidywałam, ale było nawet fajnie... Zabawki mama mi jednak zachowała, a "szpitalne" znajomości nie są na mnie złe... Tylko ta waga... Ale trudno, trzeba się będzie odchudzać!!!
Już za tydzień ferie!!! Postaram się wpadać na bloga do piątku włącznie, bo potem na tydzień jadę z rodzinką do Rabki... A po Rabce...? Chyba Belany!!!(dla niedoinformowanych: Bielany, to wieś, pomiędzy Kętami a Oświęcimiem, skąd pochodzi moja mama :D:D:D).
Ponieważ nie jestem jeszcze do końca zdrowa, muszę już zejść z komputera, bo rodzice mnie mocno pilnują, żebym "odleżała" chorobę w domu (nie dotyczy to godzin szkolnych ;-)). Tak więc czekam na komentarze, wskazówki i ewentualne sugestie... Pa!!!
komentarze [0]Nic dobrego... >> niedziela, 23 stycznia 2005 18:17:58
Czemu ta notka ma taki a nie inny tytuł? M.in dlatego...:
1. Jestem chora, źle się czuję a jutro pewnie idę do szkoły, bo mam za dużo zaległości i później nie wyrobię w nadrabianiu (już nie wyrabiam...)
2. Sprzedajemy garaż, więc rodzice wywalają praktycznie wszystko co się da, w tym moje ukochone zabawki z dzieciństwa.
3. Nie mam pewności, ale wydaje mi się, że osoby w jakiś dziwny sposób mi bliskie, mają mi coś za złe... Chodzi mi o znajomych ze szpitala... nic niestety więcej nie zdradzę, bo ostatnio odkryłam, że na tą stronę dostają się niepowołane osoby, które owszem, znam, ale nie zamierzam dzielić z nimi życia i nie chcę, by wiedziały o pewnych faktach...
4. Przytyłam... Jeszcze wczoraj waga wskazywała na 51,7 a dziś juz jest równe 53... Nie podoba mi się to...
5. Nie potrafię od pewnego czasu posługiwać się poprawnie językiem polskim, co widać wyraźnie po moim blogu...
6. Nie mogę nigdzie wychodzić do środy, a szkoła w to "nigdzie" nie wchodzi...
Oświadczam, że mam w nosie co kto sobie o mnie POMYŚLI, ale jak zacznie coś niemiłego lub przykrego mówić na mój temat, odpłacę mu się pięknym za nadobne... Może dla niektórych z Was jestem dziecinna i żałosna. Macie prawo mnie nie lubic, ale w takim wypadku nie wchodźcie na tego bloga! Nikt Wam przecież nie karze!!! Zanim mnie obsmarujecie gdzieś po kącie, zastanówcie się jak Wy byście się czuli na moim miejscu... Nie, nie mówię tego bez powodu, ale ja chamska nie jestem i nie wydam publicznie osoby, która mnie obgadywała, ani tej, która mi o tym miała odwagę powiedzieć. Jak macie coś do mnie, to piszcie mi zarzuty na gg., przysyłajcie SMS'y, zadzwońcie, mówcie prosto w oczy, MOJE oczy, do MOICH uszy mniech bezpośrednio dochodza uwagi... Przemyślcie to sobie.
komentarze [0]Kopernik! Zatrzymaj Ziemię! Ja wysiadam!!! >> piątek, 21 stycznia 2005 11:07:10
Mam już dość... W środę, jak byłam u lekarki, powiedziała mi, że mam zapalenie tchawicy i ucha... Dziś byłam u niej znowu po nocnych rewolucjach żołądkowych i tym samym doszła mi jeszcze grypa jelitowa :/... Czuję się podle, mam zły humor i ogólnie źle się czuję, tak, że informuję lojalnie, że niewiem kiedy pojawi się następna notka, wiem za to, że nie będzie to szybko...
I to by było na tyle... Pa...
komentarze [3]To i owo >> czwartek, 20 stycznia 2005 13:49:19
Nareszcie mamy śnieg :P:P:P... Już od wczoraj sypie... Mało, bo mało, ale jest ;-)... Jestem też chora. Ponieważ do szkoły juz dość długo nie chodziłam, dlatego też teraz zasuwam, mimo że jestem na antybiotyku...
Wciąż nie mogę się otrząsnąć z tego, że już wszystko jest "normalne". Tęsknię za ludźmi ze szpitala a na razie nie mam szans ich odwiedzić... Chcę wierzyć, że ich jeszcze kiedyś zobacze. Wszystkich, a nie tylko poszczególne osoby... Hmmm...
Dziś weszłam na stronkę http://members.lycos.co.uk/blogowapomoc/generatory/index.php i wyszło mi, że: "umrzesz 24 lipca 2057 roku w wieku 66 lat 11 miesięcy 25 dni
", tak więc jeszcze trochę się ze na pomęczycie :D.
Sorki, ale dziś nie mam nastroju do pisania notki. Za oknem śnieżna zawierucha, w domu nudy... Idę się przespać, bo coś zmęczona jestem... Narazki!!!
komentarze [2]Po woli wracam do siebie... Chyba... >> sobota, 15 stycznia 2005 21:38:00
Dziś byłam w szpitalu... Jutro też tam idę... Muszę... Coś mnie wciąż tam ciągnie... Wiem, że muszę... Muszę czymś zabić tęsknotę... Nie, nie za szpitalem... Za ludzmi... Już ich wymieniałam... Ale wciąż bardzo tęsknię... Jestem już drugi dzień w domu... Ale nie potrafię tego docenić... Gdy weszłam na oddział wszystko wróciło... może nie powinnam tam jeszcze iść...? Może za wcześnie chciałam ich odwiedzić...? Bardzo możliwe... Ale ja czuję, że MUSZĘ... Nie było już tam Marzenki... Już jej tam nie zobaczę... Może spotkamy się w wakacje... Ale jaką mogę mieć tego pewność...? Już raczej nie zobaczę tam Sylwuni... Jest na przepustce, ale chyba w środę wyjdzie już na stałe... Ja mogę do nich zajrzeć dopiero we czwartek... Bo jutro jej jeszcze nie będzie... Tak mi ich brak... I wiem, że oni też odczuwaja to, że mnie tam już nie ma... Że już nie wrócę... Że czas płynie dalej... Nie zatrzymał sie w miejscu... Życie wciąż się toczy...
A tak zupełnie z innej beczki... dziś przyjechali do nas znajomi z gdyni :P... Fajnie jest... Na nudę narzekać nie mogę, bo bym mocno skłamała... Ale jednak wiem, że gdyby istniała taka możliwość wróciłabym do szpitala... Tam na zawsze juz została cząstka mnie... Zawsze się tam znajdę... Wiem, że na tych ludziach będę mogła polegać... Czuję, że mimo krakania rodziców kontakt nam sie nie urwie... Na razie to nie urywa mi sie kontakt przez telefon... Obdzwaniam ich wszystkich... NIE ZAPOMNĘ, OBIECUJĘ WAM TO!!!
Chcę gorąco podziękować wszystkim, którzy ze mną byli przez te wszystkie dni, które spędziłam w szpitalu... Nie mogę się doczekać kiedy znów Was zobaczę... Z częścią pewnie w ferie... A z resztą...? Tylko czas pokarze...
Przepraszam za ten chaos powyżej, ale niespecjalnie patrzę na monitor... w sumie to wcale na niego nie spoglądam... Może później to wszystko przejrzę i posprawdzam... Może...
Tymczsem idę... Mam gości... Nie moge wciąż ślęczeć nad klawiaturą i przywoływać wspomnienia... Trzeba żyć... Tylko jak, skoro ta rana jeszcze się nie zabliźniła...?
komentarze [1]Została pustka... >> piątek, 14 stycznia 2005 14:31:27
Jak wcześniej pisałam, jestem już w domu... Ale nie potrafię się z tego cieszyć... Wręcz przeciwnie... Mam ochotę płakać... Ostatnie 10 dni spędzonych w szpitalu zmieniło mnie... Nowi ludzie... Nowa sytuacja... To zostanie we mnie za zawsze... Mam nadzieję, że uda mi się utrzymać z nimi kontakt... Siedzę u SIEBIE... Mogę robic co chcę... I co...? Chce mi się tylko płakać... Wracam do szkoły... Jeszcze 8 dni temu tak się z tego cieszyłam... A teraz to prysnęło... Jest mi przykro... Chcę do nich wrócić... Już do nich dzwoniłam... Marzena wysazła w godzinę po mnie... Sylwia też (tyle, że ona tylko na przepustkę, Marzenka i ja - na stałe). Nie wiem co robić... Nie mogę sobie znaleźć miejsca... Mimo, że mogę już chodzić dokąd tylko chę (z pewnymi ograniczeniami oczywiście), a nie jestem już zamknięta na oddziale, nie umiem tego docenić... Chcę tam wrócić...
Niektórzy pewnie pomyślą, że zwariowałam... Bo w końcu kto normalny tęskni za szpitalem...? Ale już uspakajam...: ja nie tęsknię za miejscem, tylko za ludzmi... Już się nie mogę doczekać chwili, kiedy znowu ich zobaczę... Bo zobaczę na pewno - czuję to...
Pewnie strzeliłam wiele błędów czy literówek i większoś właśnie nad tym skupi swoją uwagę... No cóż... Ja na to nic nie poradzę... Mam dziwną ochotę pisać... Czuję, że to mi pomaga... Co z tego, że jest tu wielki mętlik...? Tak właśnie się teraz czuję... Zagubiona... Jak wrócić do normalności...? Czas tylko pokarze...
Jedno jest pewne...: wkrótce do nich pójdę l ub pojadę... Nie zapomnę o nich... Zostaną w mojej pamięci... I ... może to naiwne z mojej strony, ale mam nadzieję, że oni też będą o mnie pamiętać...
Dłużej już pisać nie mogę... Już ledwo widzę klawiaturę... Muszę się porządnie wypłakać... Bo nie mogę sobie poradzić z tym dziwnym uczuciem... Jestem w końcu w domu... Czy to nie powód do radości...? Wybaczcie... Musiałam to z siebie wyrzucić... Nie wiem, czy dziś napiszę, czy może jutro, lub w jeszcze inny dzień... Ale dziękuję Wam, że jesteście, że czytacie notki, co poniektórym, że zostawiają komentarze... to dla mnie ważne... Raz jeszcze dziękuję... Do kiedyś tam...
komentarze [2]Nareszcie w domku... >> piątek, 14 stycznia 2005 10:09:39
Już wszystko dobrze... Od poniedziałku wszystko powinno już wrócić do normy... Pódę do szkoły, spotkam się z wszystkimi... Choć nie... O szpitalu nigdy nie zapomnę... Szczególnie o tych wszystkich kochasnych osobach... O Paulinie B. , o Marzenie S. , o Monice U., o Grześku M., o Sylwi W., o Ani Sz. i o wszystkich innych, którzy ze mną tam przebywali...
Tylko nie rozpowiadajcie na prawo i na lewo, że wiecie, gdzie byłam... To tak głupio...
Teraz jestem u siebie... I czuję pustkę... Brakuje mi ich... Bardziej niż klasy podczas wakacjii... NIE ZAPOMNĘ O WAS!!! BĘDĘ SIĘ Z WAMI KONTAKTOWAĆ!!!
Nie wiem co pisać miałam za dużo przerwy... Dlatego też kończę... Muszę dojść do siebie... Wiedzcie tylko, że wyniki badań są w porządku lub na dopuszczalnej granicy... Nie zostawiam Was na długo... Wkrótce znów napiszę... Narazie...
komentarze [0]